Zaburzenia emocjonalne

MOŻNA PRZYPUSZCZAĆ

Można przypuścić, że nadchodzące informacje układają się w naszym umyśle w pewną całość, tworząc spójną organizację. Ta organizacja „nastawia” nas w pewien sposób na odbiór nowych informacji. Odbiór ten zależy zatem od tego, cośmy poprzednio oglądali. Wytworzona przez uprzed­nie informacje organizacja sensoryczna odznacza się dużym stopniem trwałości i bardzo trudno ją przekształcić. Przedstawiony eksperyment stanowi ilustrację nader ważnego faktu: informacje, które otrzymujemy po raz pierwszy i które trafiają jakby na „puste miejsca”, tworzą stosunkowo łatwo określoną orga­nizację. Ale organizacja, która już raz powstała, wpływa na odbiór nowych informacji. Informacje zorganizowane inaczej niż te, które osob­nik już przyswoił, będą docierały doń z trudnością, torując sobie z mo­zołem drogę do świadomości. Dlatego też na sposób odbioru świata wielki wpływ muszą mieć doświadczenia początkowe.

ORGANIZACJA SENSORYCZNA

Organizacja sensoryczna, która powstała w pierwszych latach życia, sprawia, że bodźce dochodzące od przedmiotów i zjawisk poprzednio nie spotykanych są ciągle traktowane jako obce i nie mogą zostać w pełni „przyswojone”.Rozpatrywana powyżej organizacja dotyczyła danych sensorycznych. Rzecz jasna, że organizacji podlegają też informacje występujące w for­mie bardziej złożonej — w formie pojęć i znaczeń. Można więc mówić również o organizacji semantycznej.Jak wiadomo, zarówno zwierzęta, jak i ludzie reagują nie tylko na zmysłowe cechy działającego na nich przedmiotu, ale — i to przede wszystkim — na znaczenie sygnałów, które spostrzegają. Najprostszą formę reakcji na znaczenie bodźca stanowi odruch warunkowy. Jest rzeczą znaną, że nawet stosunkowo nisko na drabinie filogenetycz­nej stojące zwierzęta są już w stanie reagować na sygnały zapowiada­jące coś ważnego dla organizmu.

ORGANIZACJA INFORMACJI

Klasyczny „bohater” badań ekspery­mentalnych — pies z laboratorium I. Pawłowa — zaczynał wydzielać ślinę przy zadziałaniu nań bodźcami, które same wprawdzie nic z je­dzeniem nie miały wspólnego, ale systematycznie zapowiadały pokarm i dzięki temu nabrały zdolności wywoływania analogicznej reakcji jak pokarm. Można więc powiedzieć, że dźwięk dzwonka bądź zaświecenie się lampki miały dla psa znaczenie sygnału zapowiadającego coś waż­nego życiowo.Znaczenie bodźców w sensie opisanym powyżej to zjawisko nader elementarne w stosunku do tego, co zachodzi u człowieka. Człowiek bowiem ma zdolność produkowania i odbierania sygnałów, których „po­tencjał” znaczeniowy jest nieporównanie większy. Sygnałami tymi są słowa (lub pisany tekst). W odróżnieniu od prymitywnych znaczeń sygnałów warunkowych słowa komunikują i uogólniają społeczne do­świadczenie dotyczące ukrytych, niedostępnych zmysłowo cech rzeczy zjawisk. Nabyta w ten sposób wiedza układa się w bardzo złożoną sieć.

ORGANIZACJA SEMANTYCZNA

Tak więc o znaczeniu słów można mówić zarówno w tym sensie, że odnoszą się one do określonych cech rzeczywistości, jak też i w tym, że zajmują miejsce w złożonym systemie, którego elementy wzajemnie się określają i wzajem na siebie oddziaływają.Systemowy charakter pojęć albo — mówiąc inaczej — sieć zna­czeniowa, utworzona w umyśle człowieka przez doświadczenie spo­łeczne, uwydatnia się m. in. w sytuacjach eksperymentalnych, przy ba­daniu odruchów warunkowych u ludzi. W jednym z eksperymentów ra­dzieckich przeprowadzonych na dzieciach, w trakcie którego używano słów jako bodźców warunkowych, podawano dzieciom osłodzone żura­winy, poprzedzając to wypowiedzeniem określonego słowa — w danym wypadku słowa „wróbel”. Przy pomocy specjalnego balonika z gumo­wą rurką, przytwierdzonego do jednej ze ślinianek, rejestrowano wy­dzielanie śliny (żurawiny pobudzają obfite wydzielanie śliny).

BEZ WIĘKSZEGO TRUDU

Okazało się, że bez większego trudu można ze słowa uczynić bodziec warunkowy, bowiem na sam dźwięk słowa „wróbel” wzrastało u badanych dzieci wydzielanie. Ale, co ważniejsze, wydzielanie śliny można było także uzyskać stosując słowa, których przedtem z podawaniem żurawin nie łączono, I tak zdolnymi do wywołania reakcji okazały się m. in. słowa bardziej ogólne niż słowo—bodziec warunkowy („wróbel”), mianowicie wyrazy: ptak, latające, żywe (w oryginale: letajut, żiwut). Okazało się także, że im bardziej ogólne było słowo, tym słabszą wywoływało re­akcję. Pojawienie się tego rodzaju reakcji można wytłumaczyć tym, że w umyśle dziecka istniała sieć powiązań między pojęciami danej kate­gorii, a więc wytworzenie powiązań warunkowych z jakimś jednym ele­mentem tej sieci wpływało również na inne. Nie jest to jedyna forma powiązań; dowodzi tego fakt, że kiedy w podobnym eksperymencie uczy­niono bodźcem warunkowym słowo „dobrze”, to reakcję ślinową można było uzyskać wtedy, gdy wypowiadano zdanie mające pozytywne zna­czenie (np. „Armia Radziecka zwyciężyła”).

OPARCIE NA RÓŻNYCH DANYCH

Opierając się na wielu różnych danych można powiedzieć, że od­działywanie informacyjne na człowieka tworzy w jego umyśle złożoną sieć znaczeniową i że właśnie dzięki tej sieci każde ze zjawisk, z któ­rymi człowiek ma do czynienia, zostaje odpowiednio zaklasyfikowane w zależności od tej klasyfikacji powstaje odpowiednia reakcja. Sieć taka tworzy się pod wpływem oddziaływań społecznych, a róż­nice między warunkami życia i formami kultury odbijają się na jej strukturze. Stosunkowo wyraźną, acz nieskomplikowaną ilustracją tych różnic są odpowiedzi dzieci libańskich i sudańskich oraz dzieci amery­kańskich (których rodzice czasowo mieszkali w Libanie) na pytanie: „Do czego to służy?” w odniesieniu do takich przedmiotów, jak usta, ręce, piasek, kamień, pies, kot itp. Odpowiedź na to pytanie ujawnia w pe­wnym stopniu miejsce danego pojęcia w systemie innych pojęć.

PEWNE RÓŻNICE

Jak się okazało, wystąpiły pewne systematyczne różnice między dziećmi z Libanu i Sudanu, z jednej strony, a dziećmi amerykańskimi — z dru­giej. Różnice te zaznaczyły się już w wieku lat pięciu. Tak np. dzieci amerykańskie traktowały usta raczej jako urządzenie do „mówienia”, podczas gdy dzieci arabskie jako urządzenie do „jedzenia i picia”. Dzieci amerykańskie rozpatrywały psy i koty jako „coś do zabawy”, dzieci arabskie zaś jako stróża czy myśliwego. Chłopiec lub dziewczynka uwa­żane były przez dzieci amerykańskie za towarzyszy zabaw, a przez dzieci arabskie za osoby, które muszą spełniać określone obowiązki okazywać posłuszeństwo rodzicom. Wprawdzie, jak widać, określenia podawane przez dzieci z różnych kultur nie wykluczają się — określenia dawane przez jedne mogły być zaakceptowane przez drugie -— ale różna okazała się hierarchia znaczeń, a więc to, co traktowano jako cechę główną.

ROZPATRYWANE PRZEDMIOTY

Dla rozpatrywanych tu przedmiotów w poszczególnych kulturach różne cechy odgrywały naj­ważniejszą rolę. Można dodać, że w miarę dorastania niektóre różnice mogą się zwiększać, przy czym zależeć to będzie oczywiście od rodzaju pojęć. Ale istnieją też takie pojęcia, które w różnych kulturach odbie­rane są podobnie.Tak np. poddano badaniu grupę Indian (Navaho), Meksykańczyków, Anglików i Japończyków, którym przedstawiono pewną liczbę pojęć charakteryzujących różne stany psychiczne ludzi, a także pewną liczbę rysunków przedstawiających tafcie przeciwieństwa, jak góra—dół, cięż­ki—lekki, kolorowy—bezbarwny itp. Badane osoby miały określić każ­de z podanych pojęć przy pomocy skal utworzonych przez wskazane na obrazkach przeciwieństwa, a więc określić poszczególne stany psy­chiczne w kategoriach przeciwieństw fizycznych.

KULTURA POCHODZENIA

Mimo że badani po­chodzili z bardzo różnych kultur, wykazali wiele zbieżności w swoich sądach. Tak np. pojęcie „szczęśliwy” zostało przez większość określone jako kolorowe, „u góry” białe, a pojęcie „smutny” — jako bezbarwne, „u dołu” czarne.Zbieżność taka może wskazywać na fakt, że systemy znaczeniowe, mimo wielu różnic wywoływanych przez specyficzne warunki życia specyficzną organizację społeczną, mają także pewne elementy wspól­ne, a więc że ludzie bardzo odległych od siebie społeczeństw są do siebie pod względem psychicznym w jakimś stopniu podobni. Sieć znaczeniowa utworzona przez napływające z zewnątrz informacje dotyczy nie tylko zewnętrznego świata, lecz także własnej osoby. Powstaje system opisujący siebie samego — obraz własnej osoby, czy też „pojęcie o własnym ja”.

OBRAZ WŁASNEJ OSOBY

W ciągu życia człowiek gromadzi różne obserwacje, które dotyczą jego samego. Występują one w formie niezwerbalizowanych przeświad­czeń dotyczących czy to własnych możliwości, czy własnego wyglądu, czy też umiejętności (np. tego, czy dam, czy też nie dam sobie rady z danym zadaniem). Można by to określić ogólnie jako „poczucie własnego j a”. Obserwacje takie występują także w formie świadomych opinii o so­bie, wyrażanych przez odpowiednie zdanie orzekające, takie jak: ce­chuje mnie to, że…, jestem taki a taki… itp. (ja świadome). W pierwszym okresie życia przeświadczenia na temat własnej osoby charakteryzują się niskim stopniem spójności, ogólności i stabilności. Można zaryzykować twierdzenie, że małe dziecko w wielu sprawach nie żywi żadnych oczekiwań co do siebie samego (nie wie, czego może się po sobie spodziewać, np. co potrafi, a czego nie potrafi), a w wielu innych określa je w sposób nader niedokładny. Dlatego też jest gotowe podejmować się zadań przekraczających jego możliwości i unikać ta­kich, na które byłoby je stać.